08-10-2021 eKurier | Kurier Plus
„Szczecin. Atlas obecności”. Dyskusja w zamku

Miasto kotwic i doznań każdych

Miasto kotwic i doznań każdych
Z opinii o Szczecinie Fot. Bogdan TWARDOCHLEB

Bogdan TWARDOCHLEB

Wystawa „Szczecin. Atlas obecności" była czynna w Zamku Książąt Pomorskich do minionej niedzieli. Skończyła się, lecz zostały po niej setki kolorowych kartek z wpisami osób, które ją zwiedzały, i grube notesy zapełnione refleksjami i rysunkami.

- Początkowo miała to być po prostu wystawa o Szczecinie - mówi Agata Ilnicka z zespołu kuratorskiego Działu Wystaw Artystycznych. - W którymś momencie naszej pracy pojawiła się myśl, że brakuje nam w przestrzeni publicznej - nie tylko w Szczecinie - takich miejsc, w których ludzie mogliby zabierać głos, oceniać rzeczywistość, a nawet ją zmieniać. To jest dziwne, bo przecież żyjemy w czasach, gdy internet codziennie daje przestrzeń wyrażania opinii, do czego jesteśmy już przyzwyczajeni. Jeśli więc chodzi o naszą wystawę, chcieliśmy, aby opinie zwiedzających stały się jej częścią: najbardziej czułą, osobistą, wrażliwą.

Otwarcie wystawy opóźniała pandemia. Utrudniała kontakty z instytucjami współpracującymi, m.in. z Archiwum Państwowym, a gdy już wystawę otwarto, po kilku dniach trzeba było ją zamknąć. Ponowne otwarcie nastąpiło późną wiosną.

Wystawę, która miała kilka wątków, tworzyły głównie fotografie. Pierwsza jej część (można ją jeszcze oglądać w Galerii Przedmiotu) to opowieść o mieście w 1945 roku i ludziach, którzy je tworzyli w pierwszych latach po wojnie. Kolejna część to architektura, budynki, detale, panoramy miasta z lotu ptaka, zaułki opuszczone i zapomniane, potem najważniejsze wydarzenia społeczne i polityczne (Grudzień ’70, Sierpień ’80, stan wojenny, wybory 1989 roku), wydarzenia kulturalne, spotkania, wizyty ważnych osobistości, codzienność mieszkańców, festiwale.

Jednakowo ważni

W kilku miejscach galerii znalazły się kolorowe kartki, na których zwiedzający mogli opisywać własne historie związane ze Szczecinem. Były też grube notesy, długopisy, ołówki, czarne tablice i kreda. Wszystko okazało się bardzo potrzebne. Na żółtych kartach można było opisać losy dziadków, na białych - rodziców, na niebieskich - losy swoje, a na czerwonych trzeba było dopełniać zdanie: „Jestem ze Szczecina…". W jednej z sal zawisły czarne tablice. Na jednej zwiedzający dopełniali zdanie: „Szczecin dla mnie to…", a na przeciwległej: „W Szczecinie brakuje mi…".

Agata Ilnicka mówi, że dzięki temu w galerii stworzyła się przestrzeń dialogu. Jeśli ktoś coś napisał na jednej tablicy, ktoś inny dopisywał: „zgadzam się" albo: „mam inne zdanie". Któregoś dnia pojawił się na przykład wpis: „W Szczecinie brak przystojnych chłopaków". Zaraz potem była reakcja: „Przecież tu jesteśmy!".

W jednej z sal kuratorzy umieścili portrety i biogramy dwadzieściorga osób ważnych dla miasta. Obok położyli notatnik, w którym zwiedzający mogli wpisywać nazwiska ich zdaniem ważne.

- Jakie osoby się pojawiły?

- Kasia Nosowska, prezydent

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 08-10-2021



Image
Z opinii o Szczecinie Fot. Bogdan TWARDOCHLEB
Image
Z opinii o Szczecinie Fot. Bogdan TWARDOCHLEB
Image
Fot. Bogdan TWARDOCHLEB
Image
W galerii pojawiły się nietypowe instalacje i sposoby prezentacji zdjęć. Fot. Bogdan TWARDOCHLEB
Image
Wystawę tworzyły głównie fotografie. Pierwsza jej część to opowieść o mieście w 1945 roku i ludziach, którzy je tworzyli w pierwszych latach po wojnie. Kolejna to architektura, budynki, detale, panoramy miasta z lotu ptaka, zaułki opuszczone i zapomniane, potem najważniejsze wydarzenia społeczne i polityczne, wydarzenia kulturalne, spotkania, wizyty ważnych osobistości, codzienność mieszkańców, festiwale. Fot. Bogdan TWARDOCHLEB
Image
Na wystawie można też było zapisać swoje wspomnienia. Przegląda je Agata Ilnicka. Fot. Bogdan TWARDOCHLEB
Image
Na wystawie można też było zapisać swoje wspomnienia. Przegląda je Agata Ilnicka. Fot. Bogdan TWARDOCHLEB