12-11-2021 eKurier | Kurier Plus
Tak przy okazji

Coś z ryb

Artur Daniel LISKOWACKI

W latach mojej młodości, czyli przed I wojną światową, no, dobrze dobrze, w latach 70. PRL, była taka reklama - bo wbrew pozorom i wtedy były reklamy - dość często emitowana w polskiej telewizji (już wtedy jedynej i jedynie słusznej), jako że stanowiła element pewnej propagandowej kampanii.

Hasłem tej reklamy (kampanii) było zawołanie-zachęta: „Dziś coś z ryb!".

Chodziło, rzecz jasna, o propagowanie spożycia ryb różnych, zwłaszcza oceanicznych, jako że połowy dalekomorskie były wtedy naszym sukcesem gospodarczym, i trzeba było potem zjadać te wszystkie dorsze, karmazyny, morszczuki… Wtedy tanie i znajdujące się w społecznej pogardzie; wiadomo, naród preferował schabowego i kiełbasę śląską. Dziś zresztą też preferuje, choć głównie dlatego, że mięso świńskie jest od ryb tańsze.

Nas, młodzież szkolną męską w cieniu zakwitających dziewcząt, nie obchodziły jednak polityczne konteksty, za to sama reklama bardzo nas bawiła.

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 12-11-2021