22-04-2022 eKurier | Kurier Plus
Sztuka nowoczesna

Czterej jeźdźcy awangardy

Czterej jeźdźcy awangardy
Obraz Hansa Laabsa z 1964 r. Fot. Smithsonian American Art Museum

Jakub Michał PAWŁOWSKI

Theodor W. Adorno, filozof społeczny z tzw. szkoły frankfurckiej, napisał kiedyś, że nowoczesne malarstwo rozpoczęło się wraz z kameralnym przedstawianiem natury na obrazach Caspara Davida Friedricha. Patrząc na prace pomorskiego geniusza w Greifswaldzie, Hamburgu, Berlinie, Dreźnie, trudno nie zgodzić się z tym poglądem. Prawdą jest także, że Friedricha odkryła na dobre XX-wieczna awangarda. Zafascynowani natchnionymi, ale wyciszonymi pejzażami artyści wyruszyli w portretowane miejsca: na Rugię, Uznam, na malutkiej Hiddensee szczecinianin Oskar Kruse założył kolonię artystyczną, przez dziesięciolecia kultywującą tradycje niemieckiego modernizmu. Związany z ekspresjonizmem Amerykanin niemieckiego pochodzenia Lyonel Feininger eksperymentuje z pomorskim krajobrazem. Przez lata pozostaje także wierny pierwszym wyborom i lokalizacjom: Benz (które nawiedza regularnie od 1908 do 1921 r.) oraz Deep (dziś Mrzeżyno, w którym bywa w latach 1924-1935). Z nich to wyrusza na malarskie plenery, tak powstają kubistyczno-abstrakcjonistyczne pejzaże Świnoujścia, Kołobrzegu, Trzebiatowa, Trzęsacza, Kamienia Pomorskiego, Zirchow, Damgarten, Alt Sallenthin, Heringsdorf, pojawiające się w największych galeriach na całym świecie. Prawdziwym domem niemieckiego ekspresjonizmu staje się Muzeum Miejskie w Szczecinie (1913). Ambitnemu dyrektorowi Walterowi Riezlerowi udawało się pokonać cokolwiek drobnomieszczański gust ówczesnych lokalnych elit i zgromadzić w galerii prace Ericha Heckela, Oskara Kokoschki, Georga Grosza, Christiana Rohflsa, Ernsta Barlacha, Ludwiga Giesa i - rzecz jasna - Lyonela Feiningera. Istotnym nabytkiem, spoza grona ekspresjonistów, było także dzieło van Gogha. Istotnym łącznikiem z opiniotwórczymi środowiskami Werkbundu, a później Bauhausu była Szkoła Rzemiosł Artystycznych (1923). Wśród jej absolwentów nie brakowało sław: Mac Zimmermann, prominentny surrealista, Bernhard Heiliger to pionier współczesnej rzeźby niemieckiej. Z kolei pochodzący z Darłowa Karl Vollbrecht stanie się jednym z najważniejszych niemieckich scenografów filmowych, współtworzył m.in. wizję kultowego „Metropolis" (1927) Fritza Langa. Dzisiejszy esej poświęcę jednak czterem jeźdźcom awangardy pochodzącym z Pomorza.

Szczecin

W ramach III Salonu Jesiennego w Paryżu (1905) obok prac Renoira, Paula Cézanne’a, Mattisse’a, Sickerta pokazano dzieło Rudolfa Levy’ego (1875-1944) zatytułowane „W parku" (Au parc). Jego autor, wówczas 30-letni, pochodził ze Szczecina, co skrupulatnie odnotowano w katalogu wystawy. Levy znalazł się w samym centrum artystycznej rewolucji. Właśnie podczas tej ekspozycji ogłoszono narodziny fowizmu. Również podczas IV edycji paryskiej imprezy (1906) zdecydowano się pokazać dzieło szczecinianina, tym razem był to kobiecy akt. Salon Jesienny okazał się sensacją. Levy był jednym z niewielu malarzy niemieckich pokazanych na ekspozycji w 1905 r. (z twórców zagranicznych warto wymienić choćby Olgę Boznańską). Przybyły do Paryża najpewniej w 1903 r., był

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 22-04-2022



Image
Paul Kleinschmidt, Ohne Tital (Im Café), 1928 Fot. Paul KLEINSCHMIDT / VG Bild-Kunst, Bonn/Galerie Schlichtenmaier
Image
Thomas Hirschhorn, I love Otto Freundlich, detal instalacji Otto Freundlich Altar, 1998, Fot. MoMa