29-04-2022 eKurier | Kurier Plus

„Po to dał nam generał pałki, żebyśmy bili…”

„Po to dał nam generał pałki, żebyśmy bili…”
Demonstracja 3 maja 1982 r. Opis z dokumentacji MO: „Agresywny tłum zbliża się do placu Przyjaźni Polsko-Radzieckiej” (obecnie plac Zgody).

W dniach 1-4 maja 1982 r. w Szczecinie miały miejsce demonstracje przeciwko istniejącemu w Polsce systemowi władzy.

Organy władzy ludowej przygotowywały się do nadchodzących dat rocznicowych co najmniej od dnia 2 kwietnia 1982 r. w związku z szyfrogramem z Warszawy. Polecano w nim m.in. przygotować plany zabezpieczenia zdarzeń masowych oraz zabezpieczenia budynków. Wytyczne zostały skierowane do Wojewódzkiego Stanowiska Kierowania i Wydziału Specjalnego celem opracowania stosownych planów. Pułk Manewrowy ZOMO został skoszarowany i postawiony w stan gotowości zarządzeniem nr 026/82 Jarosława Wernikowskiego od 27 kwietnia 1982 r. do 15 maja 1982 r. Dodatkowo w dniu 3 maja 1982 r. skoszarowano funkcjonariuszy KM MO i komisariatów, Kompanię Ochronną KW MO oraz dodatkowo funkcjonariuszy KW MO.

Także inne struktury MO rozpoczęły przygotowania. Przykładowo w okresie 26 kwietnia - 1 maja 1982 r. sam tylko Wydział V Służby Bezpieczeństwa przeprowadzził 103 spotkania z tajnymi współpracownikami, 41 spotkań z kontaktami operacyjnymi, uzyskał 57 pisemnych informacji, przeprowadził 33 rozmowy profilaktyczne i ostrzegawcze, ponadto aresztowano 8 osób, zatrzymano na 48 godzin 9 osób, a także dokonano przeszukań w 15 miejscach.

Z ustaleń śledztwa wynika, iż wszystkie demonstracje były spontaniczne. Ich przebieg w dniach 1 i 3 maja był spokojny do momentu zaatakowania demonstrantów przez siły milicji. Natomiast 4 maja nastąpiła radykalizacja postaw społecznych, będąca reakcją na działania milicji w dniach poprzednich.

Milicja po rozbiciu demonstracji zaczęła masowo wyłapywać mieszkańców Szczecina. Niektóre sytuacje były wręcz kuriozalne. Zatrzymano przykładowo konserwatora w przedszkolu, który wykonywał na zlecenie dyrekcji pilną pracę i opuścił budynek z narzędziami, udając się do domu. Najpierw został pobity, a później zatrzymany. Część późniejszych zatrzymanych, wracająca z pracy, szła w kierunku milicjantów w miejscach, gdzie żadne demonstracje się nie odbywały. Mimo to bez powodu byli zatrzymywani, podobnie jak osoby idące z zakupami, wracające lub idące na uczelnie czy do szkoły, na spacerach z psami. Młodych ludzi wyłapywano szczególnie

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 29-04-2022