13-05-2022 eKurier | Kurier Plus
Trzy mity, dwa kłamstwa, jedna bzdura

Stadiony bez Rosji

Stadiony bez Rosji
Pogoń Szczecin, która wystąpi w tym roku w europejskich pucharach, nie spotka na swej drodze drużyn z Rosji i Białorusi. Fot. Ryszard PAKIESER

Artur LISKOWACKI

Wszystko wskazuje na to, że tenisiści z Rosji i Białorusi nie zagrają w tegorocznym Wimbledonie. Organizatorzy najstarszego i najbardziej prestiżowego tenisowego turnieju postanowili ich wykluczyć z rywalizacji, by wyrazić w ten sposób swój stosunek do wojny wywołanej przez Kreml, a wspieranej przez Mińsk.

Decyzja nie była efektem decyzji brytyjskiego rządu - Wimbledon to przedsięwzięcie prywatne - ale stała się logicznym dopełnieniem ogłoszonych przezeń sankcji wobec Moskwy. Na słynnych kortach nie zobaczymy więc Rublowa, Miedwiediewa, Azarenki czy Sabalenki…

Nie wszystkim się to spodobało. Najpierw i oczywiście - wykluczonym ze startu - którzy skądinąd nie skorzystali z okazji, by jasną deklaracją określić swój negatywny stosunek do wojny na Ukrainie, co by im pozwoliło wziąć w turnieju udział - ale swoje niezadowolenie z decyzji Wimbledonu wyrazili też inni tenisiści - byłe sławy, jak Navratilowa czy nasz Fibak, a i aktualni mistrzowie - Djoković, Nadal… Co jednak ważniejsze, zdystansowały się do niej ostro dwie rządzące tenisem federacje: WTA i ATP. Grożąc… karami, które miałyby spaść na Londyn za „dyskryminację" Rublowa i reszty.

Wygląda jednak na to, że Wimbledon się nie ugnie.

Za co mu chwała. Nazywano kiedyś przecież tenis białym sportem - co wiązało się z kolorem tenisowych strojów, obowiązujących na Wimbledonie właśnie, ale stanowiło też znak jego etycznej elegancji: tu wszystko miało być czyste. Dziś na kortach nie ma już obowiązku grania w bieli, ale zasady - jak widać - pozostały.

Jak wyrazić sprzeciw wobec działań Putina?

Agresja Rosji na Ukrainę zaskoczyła nie tylko polityków, a i świat sportu. Którego mechanizmy - podobnie jak w innych dziedzinach życia, od gospodarki po kulturę - napędzane są finansami, ale też - co dodatkowo komplikuje sprawę - precyzyjnym kalendarzem, podporządkowanym różnego rodzaju terminom i sezonom rozgrywkowym. Kiedy więc wybuchła wojna, europejskie i światowe federacje oraz krajowe stowarzyszenia i związki stanęły przed dylematem: co zrobić ze sportowcami Rosji i Białorusi? Jak postąpić, żeby wyrazić sprzeciw wobec działań Putina, ale nie zrujnować przy tym skomplikowanej układanki rozrywkowo-biznesowej jaką jest współcześnie sport?

O ile do rezygnacji z umów sponsorskich i różnego rodzaju mecenatu, jakim rosyjskie firmy - głównie paliwowe - obejmowały od lat wiele sportowych wydarzeń udało się w kilku prestiżowych przedsięwzięciach doprowadzić (np. pozbawiając Gazprom patronatu nad piłkarską Ligą Mistrzów), o tyle na pozór łatwiejsze gesty solidarnościowe - polegające na wykluczaniu rosyjskich i białoruskich reprezentacji, drużyn, ale też poszczególnych sportowców - okazały się do realizacji o wiele trudniejsze.

Na szczęście reakcje samych sportowców, a i krajowych związków, które ich wsparły, przyczyniły się do stworzenia klimatu, który to umożliwił. Przykładem postawa polskiej reprezentacji, która odmówiła gry z Rosją w barażach mistrzostw świata.

Po rosyjskiej stronie pojawiły się, oczywiście, głosy, że był to z polskiej strony wyraz cwaniactwa, które ułatwiło naszej reprezentacji awans na mistrzostwa. Ale przecież kiedy Szczęsny i Lewandowski, a z nimi prezes PZPN podejmowali decyzję o niegraniu z drużyną, reprezentującą kraj agresora i zbrodniarza, nie było pewne, czy FIFA podzieli stanowisko Polski, Szwecji i Czech i wykluczy Rosję z gry o mundial. Alternatywą byłby walkower dla Rosji, jako że Polska do gry z nią by nie przystąpiła. Inna sprawa, że takie walkowery posypałyby się wówczas lawinowo: najpierw ukarano by nim Szwedów (po ich wygranej z Czechami), a potem - kto wie - reprezentacje tych krajów, z którymi „zwycięskiej" w barażach Rosji przyszłoby grać w Katarze. A gdyby nikt z nią na mistrzostwach grać nie chciał, „sborna" zdobyłaby mistrzostwo!

Perspektywa tego absurdu musiała chyba zaniepokoić FIFA, bo skończyło się tak,

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 13-05-2022