13-05-2022 eKurier | Sport
PIŁKA NOŻNA Jeszcze tli się nadzieja na ekstraklasowe srebro...

Pogoń jedzie do Lechii

Pogoń jedzie do Lechii
W listopadzie ubiegłego roku Pogoń rozegrała najlepszy mecz w sezonie, gromiąc Lechię i aż pięciokrotnie posyłając piłkę do bramki gdańszczan. Fot. Ryszard PAKIESER

W sobotę o godz. 20 w przedostatnim pojedynku piłkarskiej PKO BP Ekstraklasy Pogoń Szczecin zagra na wyjeździe z Lechią Gdańsk, którą na Twardowskiego po świetnym meczu rozgromiła 5:1.

Będzie to spotkanie trenerów, którzy kończący się sezon rozpoczynali wspólnie, bo pierwszy trener gdańszczan Tomasz Kaczmarek przez kilka początkowych kolejek był asystentem szczecińskiego szkoleniowca Kosty Runjaicia, który z portowcami żegna się już za kilka dni. W pierwszym meczu tych dwóch „uchodźców" z Pogoni, uczeń wysoko przegrał z niemieckim mistrzem, a więc teraz będzie się zapewne chciał zrewanżować.

Matematyczne kalkulacje

Gdańszczanie mają o co grać, bo Lechia walczy o 4. miejsce premiowane startem w Lidze Konferencji Europy, a praktycznie to już je wywalczyła i musi tylko przyklepać. Pogoń zaś walczy o nieco wyższe cele, choć podium i puchary ma już zagwarantowane. Na mistrzostwo szanse są iluzoryczne i nie warto o nich pisać, ale na srebrny medal jest ciągle nadzieja. Jeśli szczecinianie wygrają dwa mecze, w tę sobotę z Lechią i w następną u siebie z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza, a Raków Częstochowa nie wygra w dwóch ostatnich kolejkach choćby jednego meczu (na wyjeździe z dramatycznie broniącym się przed spadkiem Zagłębiem Lubin, które ostatnio rozgromiło w Radomiu Radomiaka 6:1 oraz u siebie właśnie z Lechią), to Pogoń wyprzedzi ekipę spod Jasnej Góry.

Kto zagra, a kto nie?

Po absencji z powodów kartkowych, na sobotni mecz z Lechią do kadry portowców powracają podstawowi stoperzy, Benedikt Zech oraz Kóstas Triantafyllópoulos. Wygląda na to, że w tym meczu nie będzie mógł wystąpić jedynie kontuzjowany od dłuższego czasu Alexander Gorgon. W naszym zespole nie ma innych urazów, a także żaden z piłkarzy nie musi też pauzować za kartki. Nie wydaje się jednak prawdopodobne, by zagrał Kacper Smoliński, choć powrócił

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 13-05-2022