24-06-2022 eKurier | Kurier Plus
Szczecinianka pojedzie na mistrzostwa świata we fryzjerstwie!

Kobieta sukcesu, która pomaga potrzebującym i krzywdzonym

Kobieta sukcesu, która pomaga potrzebującym i krzywdzonym
Monika Brinkman Mączka z mężem Hero Brinkmanem Fot. Ryszard PAKIESER

Monika GAPIŃSKA

Polka pochodząca ze Szczecina, a obecnie mieszkająca w Hadze, Monika Brinkman Mączka, dostała nominację do kadry narodowej na mistrzostwa świata we fryzjerstwie w Paryżu. Jak mówi, to spełnienie jej marzeń. Los sprzyja jej nie tylko w życiu zawodowym, ale też w miłości, bo od siedmiu lat jest w szczęśliwym związku. Ta kobieta sukcesu, atrakcyjna, pewna siebie, mająca u boku wspierającego ją męża, nie ukrywa, że życie dało jej mocno w kość. Ale te najgorsze przeżycia na tyle ją zahartowały, iż nie boi się teraz żadnych wyzwań. Wśród nich jest pomoc potrzebującym i krzywdzonym, dlatego założyła fundację.

„Nie mam nic do ukrycia"

Kiedy pytam moją rozmówczynię, czy na pewno mogę napisać o tym, jak wyglądał jej dom rodzinny, bez wahania odpowiada: „Nie mam nic do ukrycia. To moja historia, która doprowadziła mnie do tego miejsca, w jakim obecnie jestem. Mam nadzieję, że da komuś siłę i pozwoli mieć nadzieję na lepszą przyszłość".

- Wychowałam się w bardzo biednej, patologicznej rodzinie. To po prostu była melina. Przeżyłam śmierć braciszka, który umarł, mając siedem miesięcy. Z kolei moja siostra została zamordowana. Miała wtedy zaledwie dziewiętnaście lat - opowiada pani Monika.

Jak opowiada, mama bardzo blokowała jej marzenia.

- Chciałam pójść do szkoły uczącej zawodu fryzjera. Ale mama uparła się na ogólniak pedagogiczny. Zrobiłam wszystko, by się nie dostać do tej szkoły. Na egzaminach wstępnych grałam w kółko i krzyżyk. No i się nie dostałam - wspomina. - Mama była wściekła. Złożyła wtedy moje dokumenty do szkoły odzieżowej, choć wiedziała, że marzę o fryzjerskiej. Zrobiła mi po prostu na złość. W ogóle się nie pojawiłam w tej szkole odzieżowej. Dzięki cioci, której znajoma uczyła w szkole fryzjerskiej, udało mi się spotkać z dyrektorem tej placówki. Dostałam zgodę na naukę, ale była jeszcze kwestia załatwienia praktyk w salonie fryzjerskim. To też się udało u pani Barbary przy alei Piastów 2. Kiedy po trzech tygodniach roku szkolnego zadzwoniono ze szkoły odzieżowej z informacją, że ani razu się tam nie pojawiłam, dostałam

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 24-06-2022



Image
Pani Antonina to wyjątkowa osoba, ukochana babcia pani Moniki. Bardzo nam miło, że jest wierną czytelniczką „Kuriera Szczecińskiego”. Fot. archiwum Moniki Brinkman Mączki