08-07-2022 eKurier | Kurier Plus
Wciąż bez godnych warunków, domu i poczucia bezpieczeństwa
Teraz mamy tylko siebie
Agata JANKOWSKA
Ich tułaczka trwa już od roku. Nie mają stałego miejsca zamieszkania, zdarza im się nocować w samochodzie. Instytucje publiczne są bezradne. W dodatku sąd rodzinny ograniczył im prawa rodzicielskie. Przypadek pani Agnieszki Wachnik i jej rodziny wydaje się beznadziejny, a trudną sytuację pogarsza jeszcze brak wystarczających środków finansowych.
Dzieci
Leon i Antoś bawią się na placu zabaw z ojcem i innymi dziećmi. Z pozoru wydają się szczęśliwi i beztroscy. Nikt nie wie, że tego wieczoru być może będą musieli spać na tylnym siedzeniu auta. Znowu - bo to przecież nie pierwszy raz. Przyzwyczajeni do strachu i wiecznej ucieczki: przed państwem, kuratorem, policją. Antoś, starszy z braci, zdaje się lepiej aklimatyzować. Młodszy, siedmioletni Leon - choć nie mniej energiczny i odważny - wciąż zmaga się z problemami. Nie mówi, ma problemy ze spaniem, moczy się w nocy.
- Nie potrafię mu wyjaśnić, co się dzieje, ponieważ on tego nie rozumie - mówi o swoim najmłodszym synu pani Agnieszka Wachnik.
To głównie strach o dzieci i widmo odebrania pełni władzy rodzicielskej sprawia, że ma jeszcze siłę. To drobna, ale pełna wigoru kobieta. Podjęła nierówną walkę o synów z systemem, który zdaje się nie zauważać lub nie rozumieć jej położenia. Kiedy opowiada o sobie i dzieciach, co chwilę wybucha płaczem. Z bezsilności. Ta bywa najgorsza, zwłaszcza w momentach zwątpienia i załamania.
- Często mamy myśli samobójcze - mówi o sobie i swoim partnerze. - Dlaczego nikt nie chce nas wysłuchać? Czy musi dojść do tragedii, żeby instytucje zaczęły działać?
Sąd rodzinny już ograniczył im prawa rodzicielskie. Kurator regularnie kontroluje ich warunki
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 08-07-2022