15-07-2022 eKurier | Kurier Plus
Otyłość to nie tylko dyskomfort i problemy w codziennym funkcjonowaniu, ale przyczyna wielu poważnych chorób

Metamorfoza Marka

Metamorfoza Marka
Stargardzianin był gościem spotkania „Gdzie jest Marek?”, które zorganizowała Pracownia Lokalności i Dziennikarstwa działająca w Stargardzkim Centrum Kultury. Prowadziła je instruktorka Aleksandra Zalewska-Stankiewicz. – Jesteśmy z ciebie dumni! – mówili znajomi, którzy przyszli do SCK. Fot. Wioletta MORDASIEWICZ

Wioletta MORDASIEWICZ

Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, co drugi dorosły Polak powyżej 15. roku życia ma kilka kilogramów za dużo. Z nadwagą żyje już trzech na pięciu dorosłych Polaków, a co czwarty jest otyły.

- W ciągu ostatnich lat odsetek dorosłych cierpiących na otyłość w Polsce systematycznie rośnie - alarmuje Narodowy Fundusz Zdrowia. - Niestety, prognozy nie są optymistyczne. W 2025 roku otyłych będzie już 26 proc. kobiet i 30 proc. mężczyzn.

Otyłość to nie tylko dyskomfort i problemy w codziennym funkcjonowaniu. To przyczyna wielu poważnych chorób, w tym cukrzycy, na którą co roku w Polsce zapada ponad 400 tys. osób, a także nadciśnienia tętniczego, chorób układu krążenia czy problemów z kręgosłupem. Ta lista jest bardzo długa.

Historia zupełnie wyjątkowa

Marek Stefański to prawdziwy mistrz odchudzania. Mieszkaniec Stargardu i przedsiębiorca, któremu duża nadwaga specjalnie nie przeszkadzała w życiu. Nie wstydził się jej, zaakceptował siebie takim jakim jest. A raczej od lat dziecięcych był. W 1,5 roku prawie 50-letni dziś mężczyzna zrzucił z siebie balast w postaci 70 kilogramów!

- 2,5 roku temu poszedłem na spacer z psem - opowiada Marek Stefański, mieszkaniec stargardzkiej starówki. - Nagle złapał mnie przeraźliwy ból pleców. Przez 10 minut stałem na mostku przy hotelu PTTK i nie mogłem się ruszyć. Gdy jakoś doczołgałem się do domu, pierwsze co zrobiłem, to usiadłem przy komputerze i kupiłem przez internet rower stacjonarny. Zacząłem jeździć regularnie. Potem były inne aktywności. Zaparłem się. Dziś jestem szczęśliwy, że mi się udało. Miło jest się teraz przejrzeć w lustrze. Nareszcie mogę robić zakupy w normalnych sklepach, a nie z odzieżą w gigantycznych rozmiarach. Ubrania w rozmiarze 6 XXL oddałem do Caritasu. Zostawiłem sobie, ku przestrodze, tylko jedną koszulkę.

Bez

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 15-07-2022



Image
Marek Stefański dziś. Lżejszy i szczęśliwszy. Fot. Wioletta MORDASIEWICZ
Image
Marek Stefański po transformacji Fot. archiwum prywatne
Image
Marek Stefański przed transformacją Fot. archiwum prywatne