08-07-2022 eKurier | Kurier Plus
Turystyka w pierwszych latach PRL
Do Zakopanego!
W wyniku przyłączenia do Polski ziem zachodnich i północnych kraj zyskał kilkanaście tysięcy dobrze wyposażonych, zadbanych i przygotowanych na przyjęcie turystów baz wypoczynkowych. Większość z nich była rozmieszczona w Sudetach.
Jak twierdził Paweł Sowiński, turystyka do lat 1945-1948 nie była kontrolowana przez władze, ale dodam, że dość skutecznie przez nie uniemożliwiana. Składało się na ten fakt kilka czynników, spośród których najważniejsze było położenie najbardziej atrakcyjnych miejscowości tuż przy granicy lub w bezpośredniej jej bliskości. W związku z tym „część terenów została wyłączona dla ruchu turystycznego, a w pozostałych wprowadzono bardzo surowe przepisy dotyczące poruszania się. Bardziej tolerancyjnie patrzono na grupowe wycieczki z przewodnikiem, surowiej oceniano turystykę indywidualną, jako że jeszcze często zdarzały się wypadki przekraczania granicy pod pozorem uprawiania turystyki. Wycieczki miały obowiązek zgłaszania się w placówkach Wojsk Ochrony Pogranicza i uzyskiwały zezwolenie wejścia na teren przygraniczny określonym szlakiem. Przewodnik prowadzący grupę wycieczkową obowiązany był posiadać przepustkę uprawniającą go do prowadzenia turystów. Wycieczki musiały przed zapadnięciem zmroku opuścić teren strefy przygranicznej. Turystom indywidualnym wydawano przepustkę, zabierając z reguły dowód osobisty. W określonych rejonach niedopuszczalne było uprawianie turystyki indywidualnej, na przykład w okolicach Przesieki. Natomiast nie napotykało się żadnych przeszkód w rejonie Karpacza i Szklarskiej Poręby" (P. Sowiński, Wakacje w Polsce Ludowej).
Pomimo przytoczonych wyżej utrudnień ludzie jednak podejmowali wysiłki zmierzające do aktywnego wypoczynku. Chęć pieszych wędrówek, odcięcia się od codziennych trosk była tak duża, że uciekano się do pomocy prasy w znalezieniu
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 08-07-2022