08-07-2022 eKurier | Kurier Plus
W poszukiwaniu ukrytych skarbów na Dolnym Śląsku

Tropiciele

Tropiciele
Notatka służbowa gen. Edwarda Poradki adresowana do ministra obrony narodowej gen. Wojciecha Jaruzelskiego z propozycją zagospodarowaia środków ze sprzedaży skarbu. Gen. Jaruzelski zaakceptował propozycję 23 lutego 1983 r. Fot. Archiwum IPN

Była połowa burzliwego 1981 r. W kraju trwało zwarcie pomiędzy władzami a „Solidarnością". W zaciszach resortów siłowych trwały zakrojone na szeroką skalę przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego, bo przecież „kontrrewolucja" siłą dążyła do przejęcia władzy. Towarzysze radzieccy słali alarmistyczne listy i grozili, a Erich Honecker za wszelką cenę chronił swoje państwo przed importem idei „Solidarności" do NRD. Mimo to na Dolnym Śląsku kontrwywiad wojskowy i cywilny szukały mitycznych skarbów III Rzeszy. Władzy potrzebny był sukces. Gdziekolwiek, byle szybko.

Przygotowania do eksploracji Dolnego Śląska przez resorty siłowe trwały od października 1980 r. Przeprowadzone rekonesanse badawcze w terenie i archiwach dawały nadzieję na sukces. Nic dziwnego zatem, że 11 czerwca 1981 r. gen. Wojciech Barański, szef Głównego Zarządu Szkolenia Bojowego WP oraz gen. Czesław Kiszczak, szef Wojskowej Służby Wewnętrznej, wydali zarządzenie, zgodnie z którym powołali do życia grupę operacyjną mającą odnaleźć ukryte przez Niemców w ostatnich tygodniach przed zakończeniem II wojny światowej walory, tzw. złoto Wrocławia. Miał to być skarbiec Banku III Rzeszy, który został wywieziony z miasta w ogromnym transporcie i ukryty w jednej ze sztolni na terenie Karkonoszy.

Poszukiwaniem tych walorów od lat zajmował się major wrocławskiego Wydziału II SB (czyli kontrwywiadu) Stanisław Siorek. To on był głównym inspiratorem inicjowanych przez wojsko poszukiwań. Dzięki swojej funkcji (zastępcy naczelnika, potem p.o. naczelnika) Wydziału II udało mu się zainteresować sprawą struktury wojskowe. Rozpalone głowy generałów już widziały wozy wypełnione złotem, które składają u stóp swojego guru Wojciecha Jaruzelskiego. Sugestywne informacje przekazywane przez Siorka wsparte relacjami rzekomych naocznych świadków, podlane sosem wszędobylskich szpiegów rodem z RFN, którzy wracali na te ziemie jako strażnicy owego potężnego skarbu, robiły wrażenie na wojskowych. Podparte naukowymi ekspertyzami o istnieniu anomalii geologicznych wskazującymi, że owo złoto może rzeczywiście być ukryte we wskazywanych przez Siorka miejscach (głównie na terenie potężnego opactwa cysterskiego w Lubiążu) spowodowało, że generałowie z równym natężeniem tępili ostrze „kontrrewolucji", co szukali skarbów III Rzeszy.

Na czele grupy operacyjnej stanął mjr Jerzy Liwski z Oddziału III Zarządu IV SWSW, któremu pomagać mieli oficerowie z innych jednostek WSW, dziesięciu żołnierzy służby zasadniczej oraz samochody do

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 08-07-2022