21-09-2022 eKurier | Kurier Plus
Trzy lata temu w Szczecinie, teraz w Gdańsku. Gero Hellmutha „Hiob – lament i przezwyciężenie”. Pukanie do drzwi kamienia?

Niech ta wystawa nie będzie bez echa

Niech ta wystawa nie będzie bez echa
Gero Hellmuth z uczestnikami wernisażu Fot. A. STAWROSIEJKO (Muzeum II Wojny Światowej)

W Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku czynna jest wystawa prac niemieckiego artysty Gero Hellmutha „Hiob - lament i przezwyciężenie". To nowa, rozbudowana wersja wystawy „Hiob", która w Niemczech była pokazywana wielokrotnie, a którą w 2018 roku można było oglądać w Filharmonii Szczecińskiej. Była to pierwsza w Polsce wystawa Gero Hellmutha. Powstała w wyniku polsko-niemieckiego projektu, który został zainaugurowany w 2015 roku w Bundestagu, w 70. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej.

Gdyby wystawa w Gdańsku została otwarta we wrześniu dwa lata temu, w 75. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej, jak planowano, zapewne więcej by się o niej mówiło. Kolejne terminy otwarcia przesuwała jednak pandemia, na boczne tory zainteresowań zepchnęła ją wojna. Zginęła niemal z przestrzeni zainteresowań, przykryta inflacją, kryzysem energetycznym, problemem reparacji. Nie wywołała więc w Polsce echa. Nawet w Gdańsku niewiele mówi się, że artysta przekazał Polsce jedną z najważniejszych swoich prac, symboliczny, surowy Tryptyk Auschwitz.

Z wystawą łączy się muzyka Michała Dobrzyńskiego, kompozytora, który mieszka w Bydgoszczy, a pochodzi ze Szczecina, oraz improwizacje skrzypcowe Ewy Gruszki-Dobrzyńskiej.

* * *

Gero Hellmuth mieszka blisko granicy niemiecko-szwajcarskiej. Pochodzi z północy Niemiec, z miasta Neustrelitz w Meklemburgii. Gdy na początku 1945 roku miał pięć lat, musiał uciekać z rodzinnego domu. Wojna mściła się na państwie, które ją zaczęło i prowadziło z nieznanym wcześniej okrucieństwem. Gdy się kończyła, Niemcy płacili zbiorowo, niezależnie od win, za krzywdy wyrządzone innym. Ludzie odpłacali ludziom za lata poniżeń i śmierci. Państwa fortyfikowały granice, ryglowano drzwi. Sąsiad bał się sąsiada.

Gero Hellmuth ukończył Akademię Sztuki w Karlsruhe, bardzo ważną dla kreowania powojennego życia artystycznego w Niemczech. W jego pracach widać powinowactwa z artystami XX-wiecznej awangardy, takimi jak Karl Fred Dahmen, który komponował obrazy z drewna i metalu, reagując na doświadczenie wojny jako totalnej destrukcji. Podobnie można mówić o twórczości słynnego Anselma Kiefera czy Detlefa Kappelera, szczecinianina z urodzenia, który mając kilka lat, jak Gero Hellmuth uciekał z matką z rodzinnego miasta pod ostrzałem pikujących samolotów. Obaj przeżywali to, co wcześniej przeżywały dzieci we wszystkich państwach, na które napadły Niemcy.

Doświadczenie wojny i powojennego trudnego budowania pokoju powoduje, że twórczość Gero Hellmutha mocno wiąże się ze społeczną i polityczną codziennością. Artysta jest m.in. autorem „Krzyża bezrobotnych" stawianego - gdy trzeba - przed firmami, których pracownikom grozi bezrobocie. Odzwierciedlenie

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 21-09-2022



Image
Tryptyk Auschwitz – Uwolnienie 1945 Fot. Bogdan TWARDOCHLEB