07-07-2023 eKurier | Kurier Plus
80. rocznica ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów

Świadkowie Wołynia – wspomnienia, które przerażają

Świadkowie Wołynia – wspomnienia, które przerażają
Lipniki – ciała Polaków zamordowanych przez Ukraińców Fot. archiwum

Bartłomiej ILCEWICZ*

„Polskie mordy to już koniec z wami, musicie zginąć, nie ma tu dla was miejsca" - takie okrzyki tuż przed swoją śmiercią usłyszała polska rodzina od uzbrojonych Ukraińców w kolonii Rogowicze na Wołyniu.

Dobrze zaplanowane zbrodnie

Apogeum ludobójczej zbrodni ukraińskich nacjonalistów, związanych z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińską Powstańczą Armią (UPA), była tzw. krwawa niedziela, która miała miejsce 11 lipca 1943 r. Rzeź dokonana na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich - ale także przez ludność ukraińską sąsiadującą z ludnością polską - w lipcu 1943 r. to część trwającej kilka lat tzw. zbrodni wołyńskiej. Zanim jednak doszło do mordów w lipcu 1943 r., Wołyń doświadczył zbrodni w kolonii Parośla - 9 lutego 1943 r. Tak relacjonował pierwszą masową zbrodnię UPA we wspomnianej wsi Witold Kołodyński, który wraz z siostrą i jedenastoma innymi mieszkańcami ciężko ranny ocalał z krwawej napaści:

„Dowódca [UPA] powiedział nam: «Musicie się położyć, my was powiążemy, żeby Niemcy was nie skrzywdzili za przetrzymywanie i karmienie partyzantów». Rozkazał położyć się twarzą do podłogi i nastąpiło bestialskie mordowanie, rąbanie naszych głów siekierami. Oprawców było wielu, mordowano nas prawie jednocześnie. […] W czasie mordowania słyszeliśmy krzyk mamy, która kątem oka widziała mordowanie dziadka, babci, ojca, gdyż leżała obok niego. Po chwili ucichła. My z siostrą leżeliśmy nieco dalej, obok kołyski, z nogami do głów rodziców. Odzyskałem przytomność i usłyszałem głosy banderowców z kuchni. W tym czasie słyszałem rzężenie mamy. […] Widok, który naszym oczom ukazał się, był straszny. Rodzice mieli głowy rozrąbane na pół. Mamy długi warkocz był odcięty. W głowie ojca pozostawiona siekiera, co oznaczałoby, że słyszane przeze mnie jęki wydawał ojciec, którego dobito. W kołysce najmłodsza Bogusia, w wieku 1,5 roku, uderzona była siekierą w czoło".

Relacje świadków bestialstwa

Dążenie do „oczyszczenia ziem ukraińskich z elementu, który nie był ukraiński" znalazło się w programie powstałej w 1929 r. wspomnianej już OUN, stawiającej sobie za cel wywalczenie niezależnego państwa ukraińskiego, które cechowałoby się jednolitością narodowościową. Niemałą rolę w prowadzeniu antypolskich akcji i działań odegrała UPA, która była de facto zbrojną formacją OUN. Choć ukraińscy szowiniści używali przeróżnych forteli, ludność polska zdawała sobie sprawę, kto dokonuje mordów. Tak napad banderowców wspomina Jan Wereszczyński, były mieszkaniec wsi Zielony Dąb z powiatu zdołbunowskiego: „W południe uzbrojona w karabiny i noże banda ukraińskich nacjonalistów, podająca się za partyzantów radzieckich, okrążyła ze wszystkich stron wieś Zielony Dąb i doprowadziła wszystkich schwytanych Polaków na teren naszego podwórka. […] W stodole dokonano wymordowania wszystkich zgromadzonych z wyjątkiem mego brata Ambrożego, który sprytem wyślizgnął się z tego przeklętego kręgu. Ofiary wciągano do stodoły, zadając im okrutne męczarnie, zadając nożami w klatkę piersiową rany kłute, uśmiercając w ten sposób dorosłych. W pierwszej kolejności mężczyzn, na czele ojca Wacława Wereszczyńskiego, co jeszcze widział Ambroży, a następnie kobiety. W końcowej fazie

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 07-07-2023