02-02-2024 eKurier | Szczecin/Region
Przedsiębiorca stał się ofiarą ataków środkiem do odstraszania dzikiej zwierzyny

Śmierdząca wojna

Śmierdząca wojna
Po każdym ataku posesję trzeba było gruntownie sprzątać. Fot. Archiwum prywatne

W dziesiątkach tysięcy złotych przedsiębiorca ze Złocieńca, woj. zachodniopomorskie, liczy straty, które spowodowali nieustaleni dotąd przez policję, sprawcy. Mężczyzna twierdzi, że działali na zlecenie jego konkurencji.

Krzysztof Florczak ze Złocieńca jest lokalnym biznesmenem. Prowadzi m.in. biznes gastronomiczny. Komuś jednak jego sukces bardzo mocno przeszkadza, bo posuwa się do bezczelnego niszczenia jego majątku. Posesję, a także stojące na niej drogie samochody i lokal gastronomiczny oblewa śmierdzącą substancją do odstraszania dzikich zwierząt o nazwie Hukinol. To bardzo silny odstraszacz na dziki, sarny, jelenie czy lisy. Preparat utrzymuje się bardzo długo, a smród jest bardzo trudny do usunięcia. Jak wynika z ulotki, jedynym sposobem na to jest długotrwałe wietrzenie, ozonowanie pomieszczenia lub użycie specjalnego środka.

Atakował trzy razy

Do spryskania własności pana Krzysztofa śmierdzącą cieczą doszło już trzykrotnie. Najpierw 20 lipca ub.r. potem 7 września, a następnie 30 grudnia. Zawsze dzieje się to pod osłoną nocy.

- Smród za każdym razem był taki, że wiele godzin razem z pracownikami usiłowaliśmy się go pozbyć - opowiada poszkodowany Krzysztof Florczak, mieszkaniec Złocieńca. - Myliśmy wszystko

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 02-02-2024



Image
Na nagraniu widać, jak ktoś podchodzi do ogrodzenia i wylewa za nie śmierdzącą ciecz. Fot. Archiwum prywatne
Image
Skutki działania środka na dziki są bardzo trudne do usunięcia. Fot. Archiwum prywatne
Image
By odstraszyć dziką zwierzynę, wystarczy parę kropel. Na filmie widać, że sprawca za płot wylał jej sporo. Fot. Archiwum prywatne
Image
Biznesmen ze Złocieńca jest zdesperowany w dążeniu do wykrycia i ukarania sprawcy. Wyznaczył nawet nagrodę za pomoc w ustaleniu jego personaliów i w znalezieniu dowodów. Najpierw oferował 10 tys. zł, potem 12, a następnie 14 tys. zł. Wysokość nagrody z każdym tygodniem rośnie. Fot. Archiwum prywatne