17-05-2024 eKurier | Kurier Plus
Pies(i) i sztuczna inteligencja

Po prostu żyć

Po prostu żyć
Dlaczego zmotoryzowani są lepsi? Stawiają samochody na chodnikach, bo miasto wymalowało białą linię na płytach, zwężając chodnik (prawomocnie!) do 1,8 metra i hulaj pieszy - piekło już jest! Chodniki układane były dla ludzkich nóg i ich czworonożnych przyjaciół, a nie... kół. Fot. Alicja TROJANOWSKA

Alicja TROJANOWSKA

Tyle się mówi o ekologii, o ochronie środowiska, o Zielonym Ładzie, o dobrej energii. Wiatraki rosną jak grzyby po deszczu industrializując nasze pękne, wiejskie krajobrazy i… obniżając ceny znajdujących się w pobliżu domów oraz… wzbogacając kieszenie „ekologicznych" inwestorów. Ale to przecież dla naszego wspólnego dobra, przyszłości naszych dzieci. Farmy paneli elektrycznych zastępują malownicze pastwiska. Czarne zastępuje zielone. Nie szkodzi. Chronimy naturę przed zanieczyszczeniem.

Paradoksy i nonsensy

We Francji nie wolno już budować nowych domów poza zabudowaniami wsi w celu ochrony zmniejszającego się areału gruntów rolnych. W imię chronienia Matki Ziemi, aby jej było wystarczająco, by mogła nas wyżywić. Intensywnie uprawiana naturalnie wyjaławia się. Trzeba więc polać ją całą Tablicą Mendelejewa. Trochę to niezdrowe? Rakotwórcze? Oj! Jakoś przecież wszyscy muszą zarabiać. I przemysł chemiczny i rolnicy i dystrybucja. Tylko Państwo (francuskie tak samo jak polskie) nie, bo potem za wielkie pieniądze leczy swoich obywateli, którzy przecież dla zdrowia musieli i muszą jeść, co inni wyprodukowali i sprzedali. Państwo francuskie dba o obywatela. Im bardziej jest on chory, tym leczenie go mniej kosztuje. A leczenie np. nowotworów kosztuje krocie. Państwo polskie urządziło się trochę inaczej. Trzeba liczyć na solidarność współobywateli i ich 1,5 proc. podatku. „Każda z osób odprowadzających podatek, może przekazać jego 1,5 proc. na rzecz wybranej przez siebie organizacji pożytku publicznego (w skrócie OPP). Nie jest to działanie skomplikowane. Można w ten sposób szybko i łatwo pomagać tym, którzy najbardziej potrzebują wsparcia." - podaje wujek Internet na wielu dostępnych stronach. Tylko jeszcze, zanim ktoś się zdecyduje je mi zaoferować, to musi się jeszcze dowiedzieć o tym, że potrzebuję pomocy. A reklama kosztuje. I takie „żebranie" jest upokarzające. I kosztuje dużo zdrowia. Szczególnie, gdy osłabieni nawet nie możemy wstać z łóżka. A prowadzący lekarz, bez żadnego wcześniejszego uprzedzenia właśnie nas opuścił. Może wyjechał za granicę? A może już ma dosyć swoich pacjentów i coraz mniej wydolnego systemu zdrowotnego?

Państwa coraz biedniejsze…

Moja 90-letnią rodzicielka właśnie znalazła się w takiej sytuacji w Polsce. Sama, bez lekarza rodzinnego. Taką opuszczoną i bezradną, zabiorę do Francji, gdzie od lat mówi się o „desert médical „ czyli pustyni lekarskiej. W bogatym kraju, z bardzo dobrym systemem zdrowotnym dostępnym dla wszystkich - lekarzy brakuje już od dawna. Nie tylko tych pierwszego kontaktu. Wszystkich. Brakuje też średniego personelu

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 17-05-2024