14-03-2025 eKurier | Kurier Plus
Jak samorządowcy zostali „dziennikarzami"
Gmina potęgą... medialną jest
Roman CIEPLIŃSKI
Gmina Kołbaskowo, która w 2014 roku „zasłynęła" z tego, że w trakcie wyborów samorządowych ponad 20 procent głosów, okazało się głosami nieważnymi, co też było powodem do podejrzeń o fałszerstwa wyborcze, wzorem dużo większych jednostek samorządu terytorialnego, właśnie utworzyła Centrum Komunikacji Społecznej, budżet wynosi ponad 350 tys. złotych. Za pieniądze podatników gmina powołała do życia nowy portal internetowy, rozpoczęła też wydawanie miesięcznika, który trafia do skrzynek mieszkańców. Niezależne, czy jak kto woli, „wolne media", są jej więc niepotrzebne. Ale nie tylko jej. Problem dotyczy wszystkich szczebli władzy w Polsce, czego przykładem są choćby media publiczne.
Centrum Komunikacji Społecznej ma się zajmować między innymi tworzeniem i emisją kampanii reklamowych w swoich mediach, w tym nowym miesięczniku.
Wolne media, pusty frazes?
W gminie Kołbaskowo jak w soczewce skupiają się wszystkie zjawiska obecne na styku władza - media. Nie jest żadnym odkryciem stwierdzenie, że w wolnej Polsce - wbrew temu, co oficjalnie deklarowano - przez lata trwał proces stopniowego osłabiania prasy, a działo się to głównie w sferze finansów oraz zawłaszczania kompetencji związanych z przekazem informacji przez władzę, w tym lokalną. Niewiele bowiem zrobiono, by chronić, czy wspierać niezależną prasę, dodajmy - prasę dziennikarską, a nie handlową, która miała być fundamentem nowego, lepszego społeczeństwa obywatelskiego i jednym z elementów systemu bezpieczeństwa chroniącego społeczność przed korupcją. Władza szybko zrozumiała prostą prawdę, że kto ma władzę nad przekazem, ten wygrywa.
- Tyle się ostatnio mówiło o wolności i niezależności mediów, o tym, że samorządy nie będą mogły wydawać lokalnych gazetek i tym podobnych mediów, gdzie za
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 14-03-2025