23-05-2025 eKurier | Kurier Plus
Lubmin – sny o niemieckiej potędze energetycznej
Miasteczko, w którym kończy się historia
Wojciech SOBECKI
Zaledwie 130 km od Szczecina i 19 km od niemieckiego portu Greifswald leży Lubmin. To właśnie w tym skromnym nadmorskim kurorcie skończyły się niemieckie sny o potędze energetycznej, bowiem nie udały się projekty z wykorzystaniem gazociągu Nord Stream i właśnie demontowana jest jedna z największych w Niemczech elektrowni atomowych.
Gaz i polityka
Umowę o budowie gazociągu Nord Stream podpisano 8 września 2005 r. Oficjalne rozpoczęcie budowy nastąpiło pięć lat później, w 2010 r., w okolicach szwedzkiej wyspy Gotlandia w obecności prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera.
Zmiany polityczne są nierozerwalnie związane z gazową inwestycją. W chwili podpisania umowy prezydentem Federacji Rosyjskiej był Władimir Putin. Kiedy rozpoczęto budowę 9 kwietnia 2010 r., na Kremlu urzędował już jego następca, Dmitrij Miedwiediew.
Jeszcze ciekawiej sytuacja przedstawiała się w Niemczech, bowiem Schroeder podpisał umowę otwierającą inwestycję zaledwie dwa miesiące przed zmianą na stanowisku kanclerza, która nastąpiła 22 listopada 2005 r., kiedy najwyższy urząd w Niemczech objęła, jak się okazało na wiele lat, Angela Merkel.
Pierwszą nitkę gazociągu oddano do użytku 8 listopada 2011 r., kiedy prezydentem Rosji był wciąż Dmitrij Miedwiediew - pozostał na tym stanowisku jeszcze przez 6 miesięcy, a kanclerzem Niemiec była już wówczas Angela Merkel, która sprawowała ten urząd jeszcze przez 10 lat, do 8 grudnia 2021 r.
Polityka jest w tej międzynarodowej układance niezwykle ważna, ponieważ jeżeli największe państwo w Europie podpisuje umowę na dostawy gazu z najsilniejszym gospodarczo krajem kontynentu, to oprócz korzyści gospodarczych musi być w tym polityka.
Po przegranych wyborach Schroeder zasiadał w radzie nadzorczej rosyjskiego koncernu energetycznego Rosnieft. Otrzymał także ofertę wejścia do podobnego gremium w Gazpromie, ale propozycję odrzucił.
Niedawno niemieckie media ujawniły, że Schroeder jako prezes rady nadzorczej Nord Stream AG zarabiał rocznie 250 tys. euro. Były kanclerz Niemiec przez wielu europejskich polityków uznawany był za czołowego lobbystę spółek Nord Stream i Nord Stream 2. Angela Merkel, zapytana w 2024 r. przez włoski dziennik „Corriere della Sera", dlaczego w 2015 r., czyli już po aneksji Krymu, nie zdecydowała się na zablokowanie projektu Nord Stream 2, odpowiedziała: „Uważałam za swoje zadanie zapewnienie niemieckiej gospodarce możliwości wykorzystania gazu w dobrej cenie. Widzimy obecnie, jakie konsekwencje mają dla Niemiec wysokie koszty energii".
Dziennikarze ukazującego się w Monachium „Süddeutsche Zeitung" ujawnili, że w poparcie budowy drugiej nitki rosyjsko-niemieckiego gazociągu zaangażowana była nie tylko Angela Merkel, ale także od niedawna były już kanclerz Olaf Scholz.
Była premier Beata Szydło odniosła się do sprawy gazociągu w serwisie X, pisząc, że
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 23-05-2025