23-05-2025 eKurier | Kurier Plus
Pół wieku po morskiej tragedii w duńskim porcie Hanstholm
Szczątki „Brdy” wracają do Polski
Elżbieta KUBOWSKA
W tym roku minęła 50. rocznica zatonięcia trawlera „Brda" w duńskim Hanstholm. W katastrofie zginęło 11 rybaków. Szczególne obchody rocznicowe odbędą się w sobotę 24 maja. Rotary Club Szczecin wraz z dwoma duńskimi klubami Rotary organizują w Hanstholm uroczystość związaną z przekazaniem do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku fragmentu dziobnicy trawlera, wydobytego niedawno podczas prac pogłębiarskich. Nastąpi też ponowne odsłonięcie pamiątkowej tablicy, którą szczecińscy żeglarze 15 lat temu umieścili tam na falochronie, a była zdjęta na czas jego remontu.
- Jest to uroczystość ważna dla historii naszego rybołówstwa, a przy okazji pozyskanie wartościowego zabytku do narodowych morskich zbiorów muzealnych - podkreśla znany szczeciński żeglarz, kapitan Maciej Krzeptowski. - W katastrofie polskiego trawlera „Brda" w duńskim Hanstholm zginęło 11 rybaków, dla pięciu wody portowe stały się miejscem pochówku. Z mojej inicjatywy w 2010 roku zawieźliśmy tam „Darem Szczecina" pamiątkową tablicę, którą zamocowaliśmy na falochronie. Ostatnio podczas prac pogłębiarskich wydobyto fragmenty „Brdy". Jako stary muzealnik wymyśliłem, że powinny one wrócić do Polski. Przygotowano porozumienie w tej sprawie pomiędzy Dyrekcją Portu w Hanstholm a Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku.
Tragiczna noc
Przypomnijmy. Parowy rybacki trawler burtowy typu B10, zbudowany został w połowie lat 50. XX wieku w Stoczni Gdańskiej dla gdyńskiego Dalmoru. Miał nieco ponad 59 m długości i 9 m szerokości. Przeznaczony był dla 28-29-osobowej załogi.
Trawlery typu B10 często pracowały na Morzu Północnym. „Brda" (oznaka rybacka GDY-261) po raz ostatni wypłynęła na łowisko pod koniec 1974 r. z duńskiego portu Hanstholm na północy Półwyspu Jutlandzkiego. Na pokładzie było 27 osób.
Jak wynika z relacji, po kilku dniach na zapalenie ucha środkowego zachorował pierwszy oficer. Chory był także radiooficer. Próby leczenia na statku nie przyniosły skutku. Kapitan Andrzej Zieliński otrzymał przez radio polecenie zawinięcia do portu i przekazania chorującego na ląd. Statek dotarł w
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 23-05-2025