14-11-2025 eKurier | Kurier Plus
Malarz wyklęty
„Urzędnicy przecinają biało-czerwonego Czwartosa”
Z polskim malarzem Ignacym CZWARTOSEM rozmawia Karol CIEPLIŃSKI
- Nikt nie pamięta już, kto pojechał na biennale w Wenecji, a wszyscy pamiętają, kto na nie nie pojechał. Jednym słowem, czy pozorna porażka nie okazała się sukcesem?
- Być może tak. Zobaczymy. Nie wiem tylko, czy był to sukces dla państwa polskiego, dla kraju, który zbudował pawilon. Anulowanie mojego uczestnictwa w Biennale było aktem cenzury. Może ten skandal faktycznie zostanie zapamiętany. W 1980 roku był Konkurs Chopinowski, w którym przegrał Ivo Pogorelich, ale nikt nie pamięta, kto wygrał. Dla mnie cała ta historia była wyzwaniem i stała się inspiracją nowego cyklu obrazów. To mogę uznać za sukces.
- Mówi się, że państwowe instytucje sztuki zdominowane są przez ludzi o poglądach lewicowych - często antykulturowych, antypolskich i w gruncie rzeczy w pewnej mierze również - antyeuropejskich. Spora część rynku prywatnego rządzi się podobnymi prawami. Z czego to wynika?
- Jestem współtwórcą galerii Otwarta Pracownia. W tej chwili działalność galerii jest zawieszona. Miasto Kraków zabrało nam lokal po tych wszystkich ekscesach. Była to przestrzeń otwarta na różne dyskursy, nie tylko na dominujący dyskurs lewicowy. Po akcie cenzury jaki nastąpił, gdy wygrałem konkurs na wystawę w Wenecji, zacząłem się zastanawiać czy takie obrazy jak moje w ogóle mogą funkcjonować w przestrzeni publicznej. Okazało się, że jednak mogą.
- Myślał Pan kiedyś o tym, żeby stworzyć przeciwwagę dla środowiska lewicowego?
- Taką przeciwwagą była właśnie Otwarta Pracownia. W każdym razie panowała tam równowaga, liczyła się sztuka, nie światopogląd.
- Pomówmy może o samym malarstwie. Pana sztukę określiłbym krótko. Konserwatywne treści wtłacza Pan w nowoczesną formę. Nowoczesną oczywiście w ramach samego malarstwa, które niektórzy już jako takie uznają za tradycyjną dyscyplinę.
- Cieszę się, że Pan to zauważa. Ja wyrastam ze szkoły abstrakcjonistycznej. Ważne są dla mnie nazwiska Nowosielskiego, czy Strzemińskiego. Moim profesorem był Tadeusz Wolański. Studiowałem w Kaliszu. To była filia łódzkiej akademii. Nowoczesna forma? Tak. Jak się poogląda obrazy dawnych mistrzów - holenderskich, flamandzkich, czy renesans włoski, to jest to tak naprawdę malarstwo nowoczesne. Wiele z malarstwa abstrakcyjnego można w nim też odnaleźć. Można nawet zadać pytanie, czy jest coś takiego jak nowoczesność. Wszystko się przewija, powraca, choć odmienione. Co do określenia „konserwatywne treści" bym jednak polemizował. Treść nie może być konserwatywna, żaden temat nie jest konserwatywny, bo sztuka nie jest ideologią. Fakt, że moje malarstwo
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 14-11-2025