06-02-2026 eKurier | Kurier Plus
„Dla mnie ta historia zaczęła się w Szczecinie”
Arystokrata, nazista, kat Polaków
Z Filipem GAŃCZAKIEM, autorem książki „Polakożerca", rozmawia Alan SASINOWSKI
- Pana „Polakożerca" to opowieść o Ludolfie „Bubim" von Alvenslebenie, arystokracie z SS, adiutancie Heinricha Himmlera, w pierwszych miesiącach wojny szefie Selbstschutz Wespreußen, odpowiedzialnym za zbrodnie na naszych rodakach. Takich niemieckich zbrodniarzy była wtedy nieprzebrana ilość. Dlaczego zajął się pan właśnie nim?
- Dla mnie ta historia zaczęła się w Szczecinie - od starego zdjęcia, które moi dziadkowie trzymali w pudełku w szafie. Na fotografii był wujek mojej babci, ks. Antoni Kozłowski z Zabartowa koło Więcborka, dziś leżącego w województwie kujawsko-pomorskim. W rodzinie mówiło się, że w czasie wojny ks. Kozłowskiego zabili Niemcy. Zgłębiając tę sprawę, natrafiłem na Ludolfa von Alvenslebena, nieco już zapomnianego kata Pomorza i Kujaw.
- Jak to się stało, że przedstawiciel arystokracji poparł troglodytów z NSDAP?
- Z Adolfem Hitlerem łączył go wybuchowy temperament, z wieloma młodszymi nazistami - specyficzne doświadczenie biograficzne. Von Alvensleben, rocznik 1901, nie zdążył wziąć udziału w I wojnie światowej, ale klęskę Niemiec w 1918 r. przeżył jako traumatyczne doświadczenie. Próbował sił w rolnictwie, nie miał jednak opinii dobrego gospodarza i z czasem popadł w długi. Do NSDAP wstąpił w 1929 r., gdy jeszcze brunatna partia nie
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 06-02-2026