03-07-2026 eKurier | Kurier Plus
„Jesteśmy jeszcze trochę na walizkach”

Kapłaństwo dojrzewa w codzienności

Kapłaństwo dojrzewa w codzienności
Dwóch nowych prezbiterów: ks. Jakub Ciesielczyk ze Szczecina (z lewej) i ks. Bartosz Ogłoziński z Recza. W środku metropolita szczecińsko-kamieński, abp Wiesław Śmigiel Fot. Dariusz R. JANOWSKI

Kamila BONDAROWICZ-WIEWIÓRA

W naszej Archidiecezji mamy dwóch, nowo wyświęconych księży. Uroczysta Msza Święta koncelebrowana pod przewodnictwem księdza Arcybiskupa Wiesława Śmigla miała miejsce 6 czerwca w Bazylice Archikatedralnej w Szczecinie. O odkrywaniu powołania, pierwszych doświadczeniach duszpasterskich, spotkaniach z ludźmi i codzienności młodego kapłana opowiadają nowo wyświęceni prezbiterzy Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej - ks. Bartosz Ogłoziński i ks. Jakub Ciesielczyk.

- Jakie emocje towarzyszyły księżom podczas święceń kapłańskich? To był bardziej stres, wzruszenie, czy może przede wszystkim radość?

Ks. Jakub Ciesielczyk: - Trudno mówić o samych emocjach, bo okres poprzedzający święcenia był bardzo intensywny. Dwa tygodnie wcześniej broniliśmy prace magisterskie, zdawaliśmy ostatnie egzaminy, później wyjechaliśmy na rekolekcje. Wszystko działo się w takim tempie, że właściwie nie było czasu, by zatrzymać się i pomyśleć o tym, co za chwilę nastąpi. Dopiero w dniu święceń przyszło prawdziwe poruszenie. A kiedy rozpoczęła się liturgia, pojawił się ogromny pokój. Wszystko działo się już bardzo naturalnie i z wielką wewnętrzną pewnością.

Ks. Bartosz Ogłoziński: - Miałem bardzo podobne doświadczenie. Ostatnie tygodnie były pełne obowiązków, ciągle pojawiały się nowe sprawy do załatwienia. Natomiast w dniu święceń odczuwałem przede wszystkim pokój i ogromną wdzięczność. Patrząc na ludzi zgromadzonych w katedrze, widziałem nie tylko twarze, ale całe historie. Każda z tych osób była w jakiś sposób obecna na mojej drodze do kapłaństwa. Zaskoczył mnie też własny spokój. Rok wcześniej, podczas święceń diakonatu, byłem bardzo zestresowany. Tym razem było zupełnie inaczej.

- Ale święcenia to przecież nie tylko sobotnia uroczystość w katedrze.

Ks. Jakub: - Rzeczywiście, te emocje rozkładają się na dwa dni. Najpierw są święcenia w katedrze - wielkie święto całej diecezji. Następnego dnia przychodzi czas na Mszę prymicyjną w rodzinnej parafii. To już zupełnie inne przeżycie, bo po raz pierwszy przewodniczy się Eucharystii w miejscu, w którym wszystko się zaczęło.

Ks. Bartosz: - Prymicje są bardziej rodzinne i osobiste. W katedrze świętuje cała diecezja, natomiast w rodzinnej parafii spotykamy przede wszystkim swoich najbliższych i wspólnotę, w której dorastaliśmy. To nadaje tej Eucharystii wyjątkowy charakter.

- Kiedy po raz pierwszy pojawiła się myśl o kapłaństwie?

Ks. Bartosz: - Bardzo wcześnie - jeszcze pod koniec szkoły podstawowej. Byłem ministrantem i obserwując księży przy ołtarzu pomyślałem, że kiedyś sam chciałbym stanąć na ich miejscu. Z czasem ta myśl dojrzewała. W trzeciej klasie liceum stała się już konkretną decyzją. Rozważałem także inne możliwości, ale to właśnie seminarium przynosiło mi pokój serca. Uznałem, że właśnie w ten sposób Pan Bóg prowadzi mnie swoją drogą. Oczywiście podczas formacji nie brakowało trudnych chwil i momentów zwątpienia. Za każdym razem jednak przekonywałem się, że kiedy powierzam wszystko Bogu, On sam prowadzi dalej.

- A u księdza Jakuba ta droga była trochę bardziej zawiła.

Ks. Jakub: - To prawda, choć początek był podobny. Również zostałem ministrantem już jako dziecko i wtedy pojawiła się pierwsza myśl o kapłaństwie. Później zacząłem się zastanawiać, czy moim miejscem nie będzie zakon. Wstąpiłem do Franciszkanów i spędziłem tam dwa lata. Po pewnym czasie zrozumiałem jednak, że to nie jest moja droga. Doradzono mi wtedy, żebym nie podejmował od razu kolejnej decyzji, ale najpierw spróbował życia świeckiego. Ukończyłem Akademię Morską jako inżynier, pracowałem, jednak myśl o kapłaństwie nie znikała. Po kilku latach przyszła wewnętrzna pewność, że powinienem wstąpić do seminarium.

- Odczytywanie woli Boga wydaje się czymś bardzo trudnym.

Ks. Jakub: - Myślę, że to bardziej łaska niż umiejętność. Dlatego tak ważna jest modlitwa - nie tylko odmawianie kolejnych formuł, ale budowanie prawdziwej przyjaźni z Bogiem. Wtedy wiele spraw staje się po prostu jaśniejszych.

Ks. Bartosz: - Czasem słyszymy o spektakularnych historiach powołań, ale u nas tak nie było. To było spokojne rozeznawanie w codzienności - na modlitwie, w spotkaniach

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 03-07-2026



Image
Fot. Dariusz R. JANOWSKI
Image
Ks. Jakub Ciesielczyk ze Szczecina i ks. Bartosz Ogłoziński, będą służyli w zachodniopomorskich parafiach. Fot. Dariusz R. JANOWSKI
Image
Fot. Dariusz R. JANOWSKI
Image
Fot. Dariusz R. JANOWSKI
Image
Fot. Dariusz R. JANOWSKI
Image
Fot. Dariusz R. JANOWSKI
Image
Fot. Dariusz R. JANOWSKI
Image
Fot. Dariusz R. JANOWSKI
Image
Fot. Dariusz R. JANOWSKI