14-08-2026 eKurier | Kurier Plus
Niezwykła historia byłego więźnia Auschwitz

Dwie ucieczki Edwarda Kiczmachowskiego

Dwie ucieczki Edwarda Kiczmachowskiego
Edward Kiczmachowski zostawił wiele świadectw i relacji, większość spisywał dla Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Mimo to w domu niewiele opowiadał o swoich obozowych doświadczeniach... Fot. Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau

Agata JANKOWSKA

Edward Kiczmachowski wraz z dwoma współwięźniami - Józefem Szajną i Edwardem Salwą - uciekł z obozu Auschwitz-Birkenau w sierpniu 1943 r. Ucieczka się nie udała, wszyscy trzej zostali schwytani, a Kiczmachowski został ponadto trzykrotnie postrzelony. Ledwo przeżył. Trafił potem do bloku nr 11 („Bloku Śmierci") w obozie macierzystym Auschwitz I, gdzie czekał na wykonanie wyroku śmierci. Jednak do egzekucji nie doszło. Obozowa historia Szczecinianina to opowieść o nieustannym oporze - również tym symbolicznym - i mroku, który wydaje się nierealny. W poniedziałek, 17 sierpnia, minie 83. rocznica jego ucieczki z największego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady.

Edward Kiczmachowski urodził się 29 lipca 1920 r. w Strasburgu. Do Auschwitz trafił w drugim transporcie polskich więźniów politycznych z Tarnowa. Był rok 1940, lato. Kiczmachowski otrzymał numer 3414 i trafił najpierw na kwarantannę w bloku 9, a następnie do bloku 3. Pierwsze dni w obozie szybko uświadomiły mu, czym jest to miejsce.

- Pierwsze solidne bicie otrzymałem od byłego kolegi z Sanoka, Kalusa, za złe posłanie siennika - pisze w sprawozdaniu z 1985 r., sporządzonym dla Państwowego Muzeum w Oświęcimiu.

W karnej kompanii

W Auschwitz pracował najpierw przy rozładunku wagonów. Kiedy upadł pod ciężarem worka z cementem, funkcyjny wymierzył mu za karę 10 batów. Inny więzień ulitował się nad nim i zatrudnił go przy wydawaniu szpadli, łopat, kilofów. W obozie ważne było, żeby mieć pracę. Kiczmachowski pracował potem jeszcze jako goniec (laufer), sprzątał biura, czasem palił w piecu. Wiosną 1942 r. trafił do karnej kompanii w Brzezince za to, że przyjął worek kartofli od polskich więźniarek - został złapany na gorącym uczynku. Równocześnie działał w obozowym ruchu

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 14-08-2026